Błyskawica już nie błyska, czyli jak globalizacja unicestwia słynną niemiecką markę

07 kwiecień 2021

Opiniotwórczy hamburski dziennik „Die Welt” opublikował obszerny tekst o marce Opel. Artykuł utrzymany jest w tonacji minorowej, a główna zawarta w nim myśl jest taka, że Opel wpadł w korkociąg, z którego już się raczej nie wyrwie. Polega to na tym, że jako remedium na problemy kulejącej marki zastosowano cięcie kosztów do kości, co z kolei odbija się na atrakcyjności rynkowej oferty, a to nieuchronnie prowadzi do kolejnych kłopotów, na co lekarstwem znów będzie odchudzanie. W końcu dojdzie do tego, że nie będzie już czego ścinać i z rosłego niegdyś drzewa, jednego z filarów europejskiej motoryzacji pozostanie jeno smętny pieniek.

Opel przez 90 lat należał do GM, niedawno marka z Rüsselsheim została wykupiona przez koncern PSA, a obecnie należy do konglomeratu Stellantis, który powstał z mariażu Fiata-Chryslera z PSA (Peugeot, Citroen). Jak wskazuje „Die Welt”, w tym amerykańsko-włosko-francuskim trójkącie Opel jest jedynie popychlem i mimo całego korporacyjnego optymizmu dyrektora zarządzającego raczej nie zanosi się, by niemiecka spółka córka miała odgrywać większą niż teraz rolę.

Niewątpliwie szkoda Opla, który niegdyś był prawdziwą gwiazdą na motoryzacyjnym firmamencie, a kolejne modele z dynastii Kadettów i Rekordów rywalizowały z największymi potentatami jak równy z równym. Dziś Opel pod względem liczby sprzedawanych samochodów zajmuje dopiero ósmą pozycję w swojej ojczyźnie. Oto miara upokorzenia i upadku.

Na problemy Opla można spojrzeć szerzej. Globalizacja i postępująca konsolidacja na rynku motoryzacyjnym sprawiła, że od inżynierów i projektantów znacznie ważniejsi są dziś finansiści. Nikt już więcej nie zachwyci się czymś takim jak linia nadwozia coke bottle w Rekordzie C z 1966 roku, która nadała popularnemu modelowi nieco amerykańskiego sznytu. Dziś najważniejszy jest zysk operacyjny i pozostałe wyniki finansowe podane w tabelach.

Czy za parę lat oplowska błyskawica będzie jeszcze coś warta, czy też wyląduje w lamusie jak parę innych słynnych niemieckich marek, takich jak choćby Horch, DKW, NSU? „Die Welt” raczej skłania się ku tezie, że Opel podzieli losy Lancii. Dawna włoska ikona motoryzacji została zredukowana do jednego małego jeździdełka oferowanego wyłącznie na włoskim rynku.

POWIĄZANE POSTY

Zostaw Komentarz