Motoryzacja w punkcie zwrotnym. Europa szuka balansu między ekologią a przemysłem

26 wrz 2025

Debata o przyszłości europejskiej motoryzacji nabiera coraz większej intensywności. Z jednej strony Komisja Europejska utrzymuje kurs na elektromobilność, z drugiej – producenci i dostawcy ostrzegają, że jednostronne podejście może zakończyć się masową utratą miejsc pracy i odpływem inwestycji poza Unię. Coraz częściej podnoszony jest postulat neutralności technologicznej, obejmującej nie tylko samochody elektryczne, lecz także hybrydy, wodór i paliwa odnawialne.

fot. unsplash.com

Trudne czasy dla europejskiej motoryzacji

Europejska motoryzacja znalazła się w punkcie krytycznym. Choć przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, w swoim niedawnym przemówieniu o stanie Unii nazwała branżę samochodową „filarem naszej gospodarki” i „źródłem dumy”, to przedstawiciele sektora nie kryją rosnącego niepokoju. Zamiast efektownej transformacji w kierunku elektromobilności, na horyzoncie rysuje się widmo utraty konkurencyjności, fali zwolnień oraz dalszego odpływu produkcji poza Europę.

W odpowiedzi na krytykę i presję ze strony sektora, von der Leyen zapowiedziała szereg działań. Wśród nich znalazła się większa elastyczność w osiąganiu celów emisji CO₂ na rok 2025, przegląd zakazu sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku w duchu neutralności technologicznej oraz nowa inicjatywa wspierająca produkcję małych, tanich samochodów elektrycznych, budowanych w Europie i dostępnych dla przeciętnego obywatela. To ukłon w stronę coraz częściej pojawiających się zarzutów, że elektromobilność staje się towarem luksusowym – niedostępnym cenowo dla milionów Europejczyków.

Jednak niemal równolegle z przemówieniem przewodniczącej, w Brukseli odbyło się kolejne spotkanie w ramach tzw. Strategicznego Dialogu – forum powołanego przez Komisję osiem miesięcy temu, by wspólnie z przedstawicielami przemysłu szukać wyjścia z coraz poważniejszego kryzysu. Obecni na spotkaniu prezesi największych europejskich firm dostarczających pojazdy, części i technologie dla motoryzacji ostrzegali, że sytuacja staje się dramatyczna. Jak zaznaczył Matthias Zink, prezes CLEPA – organizacji reprezentującej europejskich producentów części – transformacja jest konieczna, ale musi być przeprowadzona wspólnie, w oparciu o otwarte podejście do różnych rozwiązań technologicznych. Samo promowanie aut elektrycznych to za mało, jeśli nie towarzyszą temu realistyczne ramy regulacyjne, zachęty inwestycyjne oraz uznanie dla roli hybryd, paliw odnawialnych czy technologii wodorowych. Jego zdaniem skupienie się wyłącznie na rozwiązaniach elektrycznych może doprowadzić do marginalizacji technologii, w których Europa już dziś ma globalne przewagi.

Zink podkreślił również, że konieczne jest szybkie i zdecydowane działanie w obszarze CO₂ – zarówno poprzez rewizję przepisów, jak i poprzez zatrzymanie niekorzystnych zmian dla producentów hybryd plug-in. Równie ważne jest jego zdaniem zatrzymanie przemysłu i know-how w Europie – nie tylko w zakresie baterii czy oprogramowania, ale w całym łańcuchu dostaw. Jeśli Unia nie stworzy odpowiednich warunków do prowadzenia działalności – szczególnie w kontekście kosztów energii, pracy i administracji – wiele firm wybierze produkcję poza Europą.

Te ostrzeżenia nie są gołosłowne. Według danych CLEPA, europejscy dostawcy mają dziś od 15 do 35 procent wyższe koszty niż konkurenci z innych części świata. To efekt m.in. wysokich cen energii, kosztów pracy, biurokracji i rozdrobnionych regulacji unijnych. W 2024 roku ogłoszono redukcję ponad 54 tysięcy miejsc pracy w sektorze, a kolejne 22 tysiące są już przewidziane na 2025. Fabryki są zamykane, a inwestycje wstrzymywane, bo firmy nie widzą możliwości rentownego działania w obecnych warunkach.

W obliczu tych sygnałów, von der Leyen apelowała o współpracę, ale unikała zapowiedzi radykalnych zmian w kursie Komisji. Przyszłość – jej zdaniem – pozostaje oparta na elektromobilności. Kolejne spotkanie w ramach Strategicznego Dialogu zaplanowano na grudzień, ale pytanie, które coraz głośniej zadaje sobie branża, brzmi: czy Europa zdąży zareagować na czas, zanim kluczowy sektor gospodarki nieodwracalnie się skurczy?

– Podczas wystąpienia o stanie UE i następującego wkrótce po nim spotkania z branżą wysłuchaliśmy ważnych deklaracji ze strony Komisji Europejskiej, w tym zapowiedzi wsparcia dla produkcji tanich samochodów elektrycznych oraz gotowości do przeglądu regulacji dotyczących silników spalinowych. To krok w dobrą stronę, ale zdecydowanie niewystarczający wobec skali wyzwań, przed jakimi stoi europejski przemysł motoryzacyjny. Branża już dziś ponosi realne koszty transformacji – nie tylko ekonomiczne, ale też społeczne. Mówimy o dziesiątkach tysięcy utraconych miejsc pracy, zamykanych fabrykach, zamrożonych inwestycjach. Europejscy dostawcy mierzą się z ogromną presją konkurencyjną, przy 15–35% wyższych kosztach operacyjnych niż ich odpowiednicy spoza UE. Bez pilnych działań grozi nam nie tylko spowolnienie transformacji, ale też trwała utrata potencjału przemysłowego, który budowaliśmy przez dekady – mówi Tomasz Bęben, prezes zarządu Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM), członek zarządu CLEPA.

W zgodnej ocenie branży konieczna jest natychmiastowa rewizja polityki klimatyczno-przemysłowej w duchu rzeczywistej neutralności technologicznej. Elektryfikacja nie może być jedynym kierunkiem – Europa powinna wspierać także rozwiązania pośrednie: hybrydy, wodór, paliwa odnawialne. Równolegle niezbędne jest ograniczenie biurokracji, obniżenie kosztów energii oraz ochrona lokalnych łańcuchów wartości.

Zostaw Komentarz