Niefortunne nazwy

24 Lut 2016

Firma Tata zmieniła nazwę swojego nowego modelu samochodu. Hatchback miał się nazywać „Zica”, jednak z powodu skojarzeń z niebezpiecznym wirusem, z którym zmagają się kraje Ameryki Południowej, nazwa uznana została za niezręczną i ostatecznie została zmieniona na „Tiago”.

W historii motoryzacji podobne kłopoty miało wielu producentów. Na ogół wynikały one z tego, że działy marketingu studiowały jedynie oficjalne słowniki, sprawdzając, czy wymyślona nazwa nie brzmi w jakimś języku idiotycznie. Zapominano jednak o slangach, co potem prowadziło do spektakularnych wpadek. I tak np. Ford Pinto prowokował do szyderstw Brazylijczyków, bo choć „pinto” to po portugalsku kurczę, to przy okazji rubaszne określenie męskiego szczegółu anatomicznego. Niezbyt nobliwie wypadał Mitsubishi Pajero, bowiem w hiszpańskim slangu „pajero” oznacza onanistę. Wiele uciechy Szwedom zapewniła natomiast Honda, ponieważ słowo Fitta, a tak początkowo miał się nazywać model znany jako Jazz, to w języku wikingów dosadne określenie, dla odmiany, damskiego szczegółu anatomicznego. Językową wpadkę zaliczyła nawet motoryzacja radziecka. „Żiguli” trzeba było przechrzcić w eksportowej wersji na Ładę, a wszystko z tego powodu, że pochodząca od nadwołżańskich wzgórz nazwa kojarzyła się w krajach arabskich ze złodziejem, ale za to gdzie indziej z żigolakiem.

Na koniec inny przykład spektakularnej klapy, której autorami byli tym razem nie spece od marketingu, lecz projektanci, których fantazja poniosła w zupełnie egzotyczne rejony. Kiedy bowiem na amerykańskim rynku zadebiutowała nowa marka ze stajni Forda – Edsel, cały kraj – od Kalifornii po Florydę – pokładał się ze śmiechu. Anatomiczne skojarzenia budziła tu nie nazwa, lecz dziwaczny przód samochodu.

POWIĄZANE POSTY

Zostaw Komentarz