Więzienie za kręcenie

30 kwi 2019

Pan Prezydent podpisał nowelizację prawa o ruchu drogowym, którą wcześniej poparli niemal wszyscy posłowie. Od tej pory niecni handlarze oddający się procederowi kręcenia liczników muszą się liczyć z tym, że pójdą do mamra i to nawet na pięć lat. Jak wyjaśnia ministerium sprawiedliwości, „nowelizacja ma wypełnić istniejącą lukę, gwarantując pewność obrotu i zapobiegając nieuczciwym, oszukańczym praktykom sprzedających pojazdy mechaniczne. Jednocześnie nowelizacja ma za zadanie zlikwidować proceder polegający na oferowaniu usług zaniżania wskazań drogomierza w pojeździe mechanicznym, który to proceder obecnie jest bezkarny, a w większości przypadków poprzedza zabiegi osób chcących w oszukańczy sposób sprzedać pojazd”.

Znajomy redakcji żałuje, że Pan Prezydent nie podpisał ustawy wcześniej, zanim on, znajomy, kupił używany skuter sprowadzony z Włoch. Jednoślad miał jak na swoje lata niewielki przebieg (wedle wskazań licznika), jednak nowy użytkownik niespodziewanie znalazł w schowku pod siedzeniem książkę serwisową, z której wynikało, że poprzedni właściciel skutera solennie oddawał maszynę na okresowe przeglądy, a ostatni został przeprowadzony przy przebiegu dwa razy większym od wskazań drogomierza.

Gdyby ustawa weszła w życie odpowiednio wcześniej, znajomy czym prędzej poszedłby na komisariat i złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, handlarz zostałby doprowadzony przed srogie a nieprzejednane oblicze sądu, który następnie posłałby go do ciupy.

Oczywiście znajomy rozmarzył się tak, bo wiedzę na temat tego jak działa wymiar sprawiedliwości zaczerpnął z serialu „Sędzia Anna Maria Wesołowska”, gdzie każda rozprawa trwa dwadzieścia minut i sprawiedliwości staje się zadość. W prawdziwym sądzie byłoby jednak inaczej. Handlarz przysiągłby na grób matki (która zapewne żyje i ma się dobrze), że kupił skuter z takim właśnie stanem licznika od poprzednika, pana Vito, mieszkańca sycylijskiej miejscowości Corleone. Okazania książki serwisowej zaś nie zażądał, w obawie, że pan Vito potraktowałby to jako śmiertelną obrazę. Do tego zbielałymi wargami zacytowałby naszą poetkę noblistkę: „W miejscowości Corleone, można dostać cios w przeponę. Skłonność tę miejscowe dziatki wysysają z mlekiem matki, zatem mają to wpojone”. Z powodu niemożności doprowadzenia przed sąd pana Vito w charakterze świadka, postępowanie zostałoby umorzone i licznikowa afera skończyłaby się niczym.

Kto wie, może jednak nasze ministerium ma plan skutecznego ścigania fałszerzy przebiegów. Mamy wielką nadzieję, że wprowadzenie ustawy okaże się wielkim sukcesem ustawodawcy i wymiaru sprawiedliwości. Poznamy, że tak się stało po tym, iż deklarowany średni przebieg używanych samochodów oferowanych w internetowych serwisach aukcyjnych radykalnie się zwiększy, albowiem struchlali ze strachu handlarze nawet nie pomyślą o kręceniu liczników. Normą więc będzie, że 10-letni diesel będzie miał nie 250 tysięcy kilometrów, ale dobre pół miliona.

 

 

Zostaw Komentarz