Złote pukle, czyli gender w warsztacie

20 maj 2020

Parę tygodni temu opisaliśmy warsztatowe pustki w znajomym warsztacie, które nastały po tym, jak spadła na nas pandemia. Przyznajemy, że wyglądało to wszystko ponuro, a nawet depresyjnie. Wczoraj redakcja Warsztatowca zawitała tam ponownie i ku swojej radości skonstatowała, że atmosfera się poprawiła. Na placu znów są samochody i nawet stara wierzba, którą tuż przed czasowym zamknięciem warsztatu szef ogolił „na łyso”, powypuszczała nowe zielone witki. – Działamy normalnie, klienci przyjeżdżają – rzucił mrukowaty pryncypał, który po staremu latał między stanowiskami jak kot z pęcherzem.

Był to widok budujący i dający nadzieję, że końcówka tego zimnego maja będzie pogodniejsza, a branży znów zacznie świecić słonko.

Wizyta w znajomym warsztacie była zresztą pełna wrażeń i niespodzianek. Przy jednym z samochodów dostrzegliśmy oto ulubionego mechanika, pana Radka, który coś tam właśnie odkręcał kluczem pneumatycznym. I kiedy już z ust wyrwało się nam rubaszne: „Czołem, panie Radku! Jakże miło widzieć człowieka dobrej roboty”, z konsternacją dostrzegliśmy, że panu Radkowi spod czapeczki spływają na ramiona pukle jasnych włosów. Było to tym bardziej zaskakujące, że do tej pory fryzura pana Radka miała charakter szczątkowo-wspomnieniowy. Jak łatwo się domyślić, nie był to jednak pan Radek. Osobą, z którą go niefortunnie pomyliliśmy, okazała się najprawdziwsza mechaniczka samochodowa! Przyznajemy, że widok ten wzbudził nasz zachwyt, albowiem zawsze popieraliśmy jak największy udział kobiet w branży motoryzacyjnej.

Tu dochodzimy do tytułowego genderu, czyli płci społecznej i kulturowej. Dlaczego właściwie tak zdziwił nas widok dziewczyny w kombinezonie mechanika? Ano właśnie dlatego, że od pokoleń wtłacza się nam do głów, że jedne zajęcia dobre są dla dziewczynek, a inne dla chłopców. Córkom kupujemy więc na gwiazdkę domki dla lalek, a synom samochodziki. Może gdybyśmy dawali dzieciom wybór, czym się chcą bawić, więcej kobiet pracowałoby w warsztatach?

My zresztą jesteśmy pewni, że tak właśnie będzie. – Moja córka też woli samochody od lal – zwierzył nam się szef serwisu. – Jak będzie chciała, dostanie kombinezon – zapowiedział uroczystym tonem.

Zostaw Komentarz