Policyjne suszarki przed sądem

14 paź 2015

Dziennikarze BBC już kilka lat temu udowodnili, że laserowe urządzenia do pomiaru prędkości UltraLyte, używane m.in. przez polską policję, mogą dawać błędne pomiary. Testy wykazały, że wystarczy, iż trzymającemu „suszarkę” zadrży ręka, a urządzenie pokaże wynik wzięty z sufitu. Na przykład taki, że pusta jezdnia porusza się z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę.

Kierowcy, którym na podstawie pomiarów wspomnianym sprzętem wlepiono mandaty, mają szansę wywalczyć w sądzie uchylenie kary. Precedensowe wyroki już u nas zapadły. Policja ustami swojego rzecznika coś tam, co prawda, bąka wymijająco, robiąc dobrą minę do złej gry, ale zanosi się, że polskie sądy może zalać fala pozwów składanych przez kierowców.

Przypomniała się nam historia sprzed lat, kiedy to redaktorzy tygodnika „Motor” podróżujący wypożyczonym do testów Tarpanem 237D, a wiec napędzanym silnikiem od traktora, zostali zatrzymani przez drogówkę. Suszarka wykazała, że samochód pędził ponad 100 km/h. Dziennikarze zadeklarowali, że z największą przyjemnością uiszczą mandat, ale domagają się oficjalnego zaświadczenia, iż Tarpan osiągnął inkryminowaną prędkość, bowiem chcą przedstawić dokument dyrekcji Fabryki Samochodów Rolniczych. Tak się bowiem składa, że zmierzona Tarpanowi (z silnikiem Diesla) prędkość znacznie przekracza maksymalną przewidzianą przez producenta auta. Zaintrygowani stróże prawa postanowili sami sprawdzić osiągi samochodu. Okazało się, że dane fabryczne mówiły jednak prawdę. Zaświadczenia zatem, podobnie jak mandatu, nie wystawiono.

Zostaw Komentarz