Wodór w paście, czyli (być może) przyszłość motoryzacji

24 lt. 2021

Przyszłość motoryzacji jest równie fascynująca co nieznana i nawet najbieglejsze wróżki nie podejmują się przepowiedzieć, czym będą zasilane samochody za 10, 20 i 30 lat.

Bank pomysłów wzbogacił się właśnie o kolejny ciekawy wynalazek. Naukowcy z drezdeńskiego Instytutu Technologii Produkcji i Zaawansowanych Materiałów IFAM opracowali sposób magazynowania wodoru, który związany jest chemicznie w wodorku magnezu (uzyskanym po raz pierwszy w połowie ubiegłego wieku), w formie półpłynnej pasty. Zaklęta w niej energia ma gęstość 10-krotnie większą niż energia baterii litowej o tej samej masie. Przewagą pasty nazwanej przez jej twórców „Powerpaste” nad wodorem w formie gazowej jest bezproblemowe jej przechowywanie. Nie wymaga ona ciężkich zbiorników wytrzymujących ciśnienie ponad 700 barów, bo wystarczy jej ciśnienie atmosferyczne.

Uwolnienie wodoru następuje w wyniku reakcji z wodą. Odpowiednia ilość pasty jest wtłaczana do specjalnej komory, do której podawana jest również woda. Wysoka gęstość energii bierze się stąd, że połowa uwolnionego wodoru pochodzi z wody wchodzącej w reakcję. Uzyskany w ten sposób wodór może zasilać ogniwa paliwowe wytwarzające prąd.

Jak zapewniają twórcy, Powerpaste może być wykorzystywana praktycznie we wszystkich pojazdach – od jednośladów po ciężarówki. W tych pierwszych może być stosowana w formie wymiennych kartuszy, a do samochodów można by ją tankować na stacjach paliw tak jak konwencjonalne paliwa, zaś niezbędna do tego infrastruktura nie wymagałaby tak wielkich nakładów jak stacje do tankowania wodoru w formie gazowej. Również transport tego produktu nie nastręczałby trudności i odpowiednie do tego byłyby w zupełności zwykłe cysterny. Przy tym przewóz pasty byłby wedle zapewnień wynalazców całkowicie bezpieczny.

IFAM będzie na razie wytwarzało Powerpaste wyłącznie do celów badawczych, ale entuzjaści wieszczą, że w przyszłości właśnie to paliwo będziemy tankować do samochodów.

Sceptycy wskazują natomiast, że zbyt wiele pytań pozostaje jeszcze bez odpowiedzi i na odtrąbienie zwycięstwa jest stanowczo zbyt wcześnie. Po pierwsze, nie wiadomo jeszcze, co zrobić ze zużytym magnezem i w jaki sposób miałby on być poddawany recyklingowi, bez którego całe przedsięwzięcie nie będzie miało ekologicznego sensu. Po drugie, należałoby się zastanowić, co z wodą, która wchodzi w reakcję z wodorkiem magnezu. Jej masowe zużycie, również obciążałoby rachunek ekologiczny takiego sposobu zasilania.

Wreszcie do rozstrzygnięcia pozostaje sens ekonomiczny. Należy wziąć pod uwagę straty, do których dochodzi podczas produkcji wodorku magnezu, koszt zużytej energii itd.

Słowem, od laboratoryjnego sukcesu do masowego zastosowania wynalazku wiedzie długa i kręta droga. Próbować jednak warto, bo nawet jeśli owa cudowna pasta z wodorem nigdy nie trafi na stacje paliw, to pewnie przy okazji wynajdzie się wiele pożytecznych rzeczy, o których nawet ich przyszli twórcy jeszcze nie mają pojęcia.

POWIĄZANE POSTY
1 comments
  1. Najdziwniejszy jak na razie pomysł ludzi oderwanych kompletnie od realiów świata rzeczywistego, twórcy jak ognia unikają informacji bardzo istotnej z punktu widzenia praktycznego jaką jest cena Magnezu.

Zostaw Komentarz