Wycinka żywcem, czyli dlaczego z samochodów znikają katalizatory

05 Maj 2021

Dziś notatka z rubryki kryminalnej. Krakowscy policjanci zatrzymali do kontroli mercedesa, za kierownicą którego siedział dwudziestoparolatek z Myślenic. Młody człowiek miał przy sobie podejrzany proszek, co do którego policjanci powzięli słuszne podejrzenie, że nie jest ani do pieczenia, ani do prania. Delikwent został zatrzymany do wyjaśnienia, w dalszym postępowaniu wyjaśniło się, że proszek to amfetamina, a kierowca mercedesa podejrzewany jest również o kradzież paliwa ze stacji. Kiedy policjanci pofatygowali się do mieszkania zatrzymanego, znaleźli pokaźny zbiór katalizatorów oraz narzędzia do ich wycinania, takie jak poręczne akumulatorowe szlifierki kątowe.

W trakcie postępowania policjanci ustalili, że lokator mieszkania grasuje z tymi szlifierkami na krakowskich ulicach, a procederem kradzieży katalizatorów zajmuje się wespół z dwoma kolegami. Jak informuje policja, całej trójce grozi 10 lat odsiadki.

Jak wiadomo, katalizatory stanowią cenny łup złodziei z tego powodu, że zawierają cenne metale: platynę, rod i pallad. Nie da się ich z katalizatorów wydobyć domowymi sposobami, dlatego przestępcy upłynniają fanty w oficjalnie działających skupach odpadów warsztatowych. Tu pojawia się pytanie – czy ktoś kontroluje takie placówki?

Trudno uwierzyć, że osoby prowadzące ten interes nie domyślają się, skąd pochodzą katalizatory przynoszone przez rozmaitych szemranych typków, którzy nie prowadzą żadnej działalności potwierdzającej, że wyrżnięte żywcem części znalazły się w ich rękach legalnie.

Dopóki zamienianie złodziejskiego łupu na gotówkę będzie tak łatwe jak teraz, paserstwo udające legalną działalność będzie dalej spokojnie funkcjonować, a rabusie będą łapani przy okazji, tak jak wspomniany młodzieniec z Myślenic, dopóty problem kradzieży nie zmniejszy się ani trochę.

Przypomniały nam się dawne czasy, jeszcze „maluchowskie”, kiedy co prawda katalizatorów nie było, ale kradziono za to inne elementy wyposażenia. Człowiek próbował rano uruchomić kaszlaka, a rozrusznik ani mru mru. Po otwarciu klapy okazywało się, że wyparował akumulator, zazwyczaj w towarzystwie kółka zapasowego. Wtedy jednak fanty nie trafiały do żadnych skupów, ale prosto na giełdę, gdzie były oferowane jako poszukiwany, bo deficytowy towar. Nabywcami byli często ci, którym akumulatory i kółka ktoś świsnął. W ten oto sposób ruch na rynku wtórnym, mimo przejściowych braków, był zapewniony.

POWIĄZANE POSTY
1 comments
  1. Witam.
    Zachęcam i zapraszam autora reportarzu do przyjazdu na giełdy samochodowe np. Giełda w Gliwicach. Skup katalizatorów kolejka kilkanaście osób każdy po kilka wyciętych katalizatorów, a zgodnie z ustawą o recyklingu pojazdów jest zakaz demontażu i odzysku części poza stacjami demontażu ponadto katalizatory oznaczone są kodem odpadu X zakazane do dalszej odsprzedaży. Każdy katalizator posiada nr katologowy do jakiego pojazdu i silnika zastosowany ceny wachają się od 300 zł do nawet kilku tyśięcy. Pozdrawiam Roman

Zostaw Komentarz