Jak odejść od węgla, prądu i miejsc pracy w przemyśle motoryzacyjnym
Ze słów Pana Prezydenta i Pana Premiera wychodzi na to, że elektryczne samochody w Polsce wprowadzimy już w 2035 roku, ale będziemy je podłączać do węglowych elektrowni.
Ze słów Pana Prezydenta i Pana Premiera wychodzi na to, że elektryczne samochody w Polsce wprowadzimy już w 2035 roku, ale będziemy je podłączać do węglowych elektrowni.
W imię dekarbonizacji transportu europejski przemysł będzie kupował od Chin surowce, przy pozyskiwaniu których nikt ani trochę nie będzie się przejmował tzw. śladem węglowym.
Polska wyspecjalizowała się w produkcji części i komponentów dla motoryzacji i zajmuje dziś w tej dziedzinie 10 miejsce na świecie. Jeśli więc państwo pozwoli przemysłowi motoryzacyjnemu upaść, w przyszłości nie będzie miało z kogo ściągać podatków.
W krajach Unii Europejskiej liczba nowo zarejestrowanych samochodów osobowych dramatycznie spadła, tymczasem w segmencie aut elektrycznych nastąpił spektakularny wzrost. W czasach krzemowego deficytu produkcja samochodów elektrycznych rośnie, choć mikropocesorów jest w nich dwa razy więcej. Stąd już tylko krok do teorii spiskowej, że ktoś na siłę przestawia nas na elektromobilność.
"Żółw chciał pojechać koleją, lecz koleje nie tanieją" – pisał Brzechwa dzieciom. Ta konstatacja jest zawsze aktualna, ale należałoby ją uzupełnić. Żółw samochodem też nie pojechał, bo benzyna po 6 zeta, a z elektrycznego auta zrezygnował, jak zobaczył planowane podwyżki cen prądu.
Przemysł samochodowy boryka się już nie tylko z brakiem półprzewodników i chipów, ale również stali, metali kolorowych, tworzyw sztucznych, grafitu, metali ziem rzadkich, a nawet – w co już trudno uwierzyć – sklejki. Produkcja pojazdów spada, a konsekwencje odczują wszyscy – ci, którzy zamierzają poszukać auta z drugiej ręki, a nawet... rowerzyści.
W motoryzacyjnym dodatku do czołowej gazety codziennej ukazał się felieton, w którym autor snuje rozważania na temat zdygitalizowanej motoryzacji. Mamy nieodparte wrażenie, że autora poniosła fantazja.
Ministerstwo Klimatu opublikowało projekt rozporządzenia dotyczącego wprowadzenia nowych oznaczeń na stacjach paliw. Szczerze mówiąc, pojęcia nie mamy, co z tego przyjdzie przeciętnemu kierowcy.
Elektryczny samochód, jeszcze nie produkowany, grozi mu sukces, drżyj Teslo, hmm... coś nam świta. Ano tak, przypomniało nam się – Izera!
Zanosi się, że polski przemysł motoryzacyjny zostanie w dużym stopniu rozmontowany zupełnie po cichu, i po części fabryk zostaną tylko pomniki lub pamiątkowe tablice.