Kamieniem milowym w łeb, czyli elektryfikacja przymusowa
Europejscy decydenci powinni wybrać się na długą wycieczkę po wschodnich rubieżach Unii. Niech sobie popatrzą, jak w niektórych rejonach wygląda komunikacja publiczna i czym ludzie muszą jeździć do roboty w Sanoku, Szczecinku, czy Łomży. Niech sprawdzą ile w salonie kosztuje elektryczne auto, ile wynosi średnia pensja w regionie i przeprowadzą zaawansowaną operację ekonometryczną polegającą na podzieleniu jednego przez drugie. I dopiero potem piszą projekty i podejmują decyzje.
